„Dzieci Wehrmachtu” to dokumentalna opowieść o ludziach, którzy żyją w Polsce, ale ich ojcowie podczas II wojny światowej służyli w niemieckiej armii. Polaków wywodzących się ze Śląska, którzy walczyli w niemieckich mundurach, mogło być nawet 300 tysięcy.



- Była jakaś taka dziwna zmowa milczenia, że o tym się nie mówiło – opowiada Alojzy Lysko, główny bohater filmu. – Jedynie mówiło się gdzieś tam w domu, ale publicznie, broń Boże, żeby ktoś demonstrował pamięć o naszych ojcach.



Alojzy Lysko mieszka na Górnym Śląsku we wsi Bojszowy. Podczas II wojny światowej Ślązaków wcielano do Wehrmachtu, ponieważ byli wpisani na Volkslistę. Profesor Ryszard Kaczmarek z Uniwersytetu Śląskiego tłumaczy:



- Nie było się Volskdeutschem z wyboru, chcę być czy nie chcę być, tak jak w Generalnym Gubernatorstwie. Tylko było się Volksdeutschem z decyzji niemieckiego urzędnika. Ostateczna liczba urzędowo zapisanych na Volkslistę szokuje. Według obliczeń historyka, na dawnym pruskim Śląsku w początkach 1944 roku na Volkslistę wpisano aż 90 proc. ludności. Spośród tych ludzi każdy mężczyzna w wieku poborowym mógł zostać powołany do Wehrmachtu.



Wielu z nich walczyło na froncie wschodnim. Inni - na Zachodzie. Niektórym z nich udało się przedostać przez linię frontu do polskiego wojska. Ale niekiedy musieli walczyć przeciw sobie, walczyli przeciw swoim braciom. Tak było podczas bitwy o Monte Cassino. Polacy wywodzący się ze Śląska leżą na żołnierskich cmentarzach pod Monte Cassino i wśród aliantów, i wśród Niemców. Ojciec Alojzego Lysko zginął na Ukrainie. Alojzy Lysko wyruszył z filmowcami na wschód szukać grobu ojca. Odnajdują grób na ośnieżonym ukraińskim polu.
Film zrealizowany w większości na Górnym Ślasku we wsi Bojszowy k/Bierunia. Także na Ukrainie – Krupskoje i Jamki k/Novomirgorodu , we Włoszech – Monte Cassino i Rzym, oraz w Niemczech – Kassel.




Film kinowy DZIECI WEHRMACHTU ma 70 minut.



Film telewizyjny emitowany przez Discovery Historia ma 44 minuty.